|
Tydzień w Akademiku: Texas numerem jeden |
Tydzień w Akademiku: Texas numerem jeden
Rafał Juć
Choć w Rankingu AP nieprzerwanie od początku sezonu na pierwszym miejscu jest zespół Kansas, to obecnie najlepszym zespołem na uniwersyteckich parkietach trzeba nazwać drużynę Texas.
Ostatnie dni w NCAA należą zdecydowanie do Longhorns. Podopieczni Ricka Barnesa w krótkim odstępie czasowym pokonali w bardzo dobrym stylu zeszłorocznych finalistów – North Carolinę i Michigan State – którzy również i w tym sezonie walczą o najwyższe cele. Amerykańscy eksperci wychwalają już Texas pod niebiosa i nazywają ową ekipę najlepszą w kraju. Mimo że: wciąż aktualnym numerem jeden w kraju jest Kansas, które od samego początku rozgrywek okupuje pierwszą lokatę Rankingu AP, Kentucky ma masę talentu, a Syracuse jest niezwykle zbalansowane. Żaden zespół nie imponuje jednak tak, jak Texas.
- Mamy przed sobą jeszcze długą drogę. Nie zwracamy uwagi na to co sądzą o nas inni, chcemy ciągle stawać się lepszymi – twierdzi jednak lider drużyny, Damion James. Longhorns może być jednak bardzo ciężko „stawać się lepszymi”, zwłaszcza po tak udanych meczach z należącymi do TOP10 North Caroliną i Michigan State. To tyczy się głównie Jamesa, który Tar Heels zaaplikował 25 punktów i 15 zbiórek, a w starciu ze Spartans zapisał na swym koncie 23 „oczka” i zebrał 13 piłek. James już w pierwszej połowie wczorajszego meczu został najlepiej zbierającym graczem w historii swojej uczelni, lecz gdy trener Barnes chciał mu pogratulować na pomeczowej konferencji ten powiedział tylko: „nie rozmawiajmy o mnie, pomówmy o zespole”.
Właśnie ta zespołowość odróżnia tegoroczną ekipę Texasu od tych znanych z poprzednich lat. Trener Barnes praktycznie co roku rekrutuje wielką gwiazdę – w przeciągu ostatnich siedmiu sezonów trenował aż czterech graczy wybranych później w TOP10 draftu do NBA. Jednak dopiero w tym roku jego podopieczni tworzą prawdziwy zespół. To głównie zasługa Jamesa, Dextera Pittmana i Justina Masona, trójki seniorów, którzy liderują Longhorns zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Kevin Durant, D.J. Augustin, LaMarcus Aldridge czy Daniel Gibson byli lepszymi graczami, jednak żaden z nich nie został w szkole dłużej niż dwa lata.
Trener Barnes po raz kolejny trafił z rekrutacją graczy z High School. Avery Bradley, Jordan Hamilton i J’Covan Brown są w absolutnej czołówce jeśli chodzi o freshmanów, jednak każdy z nich potrafi podporządkować się zespołowi, nawet kosztem własnych osiągnięć. Dzięki temu trener Barnes może stosować bardzo szeroką rotację – przeciwko Michigan State aż 10 zawodników grało sześć lub więcej minut. Dzięki temu Longhorns mogą pokonać rywala na wiele sposobów – gdy niezwykle potężny Pittman w pojedynku ze Spartans miał problemy z faulami i zagrał tylko 12 minut, świetnie zastąpił go chudszy, lecz bardziej zwinny Gary Johnson.
Warto też zwrócić uwagę na bardzo dobrą obronę Longhorns. Sam trener Barnes przyznał, że nigdy nie miał takiej grupy obwodowych graczy, którzy mogliby tak dobrze spisywać się w defensywie, zwłaszcza jeśli chodzi o pressing na rywala z piłką. Pod tym względem Dogus Balbay jest jednym z najlepszych graczy w kraju. Szybcy i inteligentni Bradley, Hamilton czy Brown tylko czyhają by przechwycić piłkę i pognać z nią w kierunku kosza rywala.
Ostatecznym testem w sezonie zasadniczym będzie jednak pojedynek Longhorns z ciągle faworyzowanym Kansas. Jayhawks przyjadą do Austin dopiero 8. lutego i będą chcieli wygrać na parkiecie ekipy Texas, gdzie po raz ostatni byli lepsi w 2002 roku.
|