Strona główna

WydarzeniaRegulamin Konkursu Regulamin Typowanie

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Kopalnia talentów nadal fedruje
Kopalnia talentów nadal fedruje
Bartłomiej Rabij

 Chociaż lata świetności stanu Minas Gerais już dawno minęły, a zasobny w rudy i minerały stan poszedł w odstawkę kosztem Sao Paulo, to jednak wciąż ma skarb, który przynosi mu sławę. Podobnie jest na południu kraju w Rio Grande do Sul, gdzie wprawdzie złote czasy hodowców bydła już też się skończyły, ale i tak o Porto Alegre słychać co rusz.
Futbol – za sprawą Cruzeiro i Atletico Mineiro z Belo Horizonte, oraz Gremio i Internacionalu z Porto Alegre przynosi powyższym regionom największą sławę.

Kiedy koledzy z działu promocji poprosili mnie o napisanie tekstu na temat największych talentów brazylijskiej piłki, przez kilka dni zastanawiałem się jakie przyjąć kryteria doboru graczy.
Czy wybrać pięć najbardziej gorących nazwisk na rynku transferowym, czy wybierać spośród zawodników powołanych na mundial do lat 20, a może skupić się na tych młokosach, którzy najczęściej goszczą na łamach brazylijskich gazet. Myślę, że słusznie doszedłem do wniosku, że żaden ranking nie będzie tak dobry jak... moje subiektywne odczucia związane z doborem graczy. Po pierwsze, brazylijskie media głównie kreują graczy z tzw. Wielkich Klubów, zupełnie zapominając o niezwykle zdolnej młodzieży z prowincji. Po drugie, kadra na egipski mundial nie uwzględnia graczy 17, 18-letnich a także tych, którzy grają już dla pierwszej reprezentacji. A po trzecie, transferowe doświadczenia pokazują, że dobra firma impresaryjna jest w stanie nawet średniej klasy gracza sprzedać sławnemu klubowi w Europie, a młodych zdolniacha z mniej obrotnym menadżerem miast do Bayernu trafi też do Niemiec tyle, że do Hoffenheim czy Bochum, skąd droga na piłkarskie salony jest już znacznie dłuższa.

Latająca gęś
Pierwszy z moich typów to Paulo Henrique Lima z Santosu. Kibice śledzący brazylijskie rozgrywki w Sportklubie wiedzą, że od Paulistao 2009 z ogromnym entuzjazmem wyrażam się o grze tego niespełna 20-letniego pomocnika. Krótko trzyma piłkę przy nodze, kapitalnie drybluje na małej przestrzeni, a jego podania na myśl przywodzą Juana Romana Riquelme. Brazylijczyom bardziej kojarzy się z Kaką, ale to chyba dlatego, że nie znoszą porównań do Argentyńczyków. W Santosie mówią o nim „Gęś”, bo taki przydomek nadał mu jeden z członków ekipy technicznej zespołu. Paulo Henrique Lima próbowany był wśród zawodowców już w 2008 roku, ale wówczas kariery wielkiej nie zrobił. Dopiero trener Vagner Mancini powierzając mu odpowiedzialność za dystrybucję piłki w środkowej strefie boiska wyciągnął na dobre „Gęś” z piłki młodzieżowej do świata zawodowców. Wprawdzie w Europie zawodnik jest jeszcze mniej znany od wschodzących gwiazdek z Porto Alegre i Minas Gerais ale piszący te słowa wie swoje:
to gracz, który na pewno zachwycać będzie kibiców pewnego mądrego klubu, który zainwestuje w niego niemałe pieniądze.


Piłkarze zamiast krów
Porto Alegre wraz z okolicami to kowbojskie zagłębie. Kultura gaucho wyraźnie odróżnia się od tradycji innych części kraju. Również tutejsi piłkarze i trenerzy zawsze grali nieco inaczej niż w Rio de Janeiro, Sao Paulo czy w Salvadorze. To z Rio Grande do Sul pochodzi m.in. Dunga, którego twarda i zdyscyplinowana gra wyznaczyła nowe standardy gry dla brazylijskich pomocników.
Dziś w Internacionalu Porto Alegre wykuwają się talenty graczy, którzy mają szanse pojechać na mundial do RPA. Sam Dunga ich namaścił....
Sandro ma 20, a Giuliano 19 lat. Pierwszy gra w pierwszej, a drugi w młodzieżowej reprezentacji Brazylii. Sandro to wysoki (187 cm) defensywny pomocnik, którego w Europie określa się mianem „zawodnika zadaniowego”. Trochę jak Gilberto Silva, trochę jak Felipe Melo...
Czyli znakomity w odbiorze, w pracy zespołowej, chociaż w kreowaniu akcji ofensywnych widać, że furory na miarę Robinha nie zrobi.
Sandro od roku gra w pierwszym składzie jednego z najlepszych brazylijskich klubów. Wspólna praca z Nilmarem, D'Alessandro czy Guiniazu przynosi błyskawiczne efekty. Dziś Sandro przygotowuje się do meczów „dorosłej” reprezentacji wespół z Kaką, Luisem Fabiano, Danim Alvesem czy Maiconem. A dla tak młodego gracza to już spora nobilitacja.
Owa nobilitacja mogła też stać się udziałem o rok młodszego kolegi klubowego Giuliano. Ten dołączył do zawodowego składu Interu dopiero w tym roku. Ale i tak jest już jedną z czołowych postaci drużyny. Kapitalny technicznie, potrafiący świetnie strzelić z dystansu, a do tego prawdziwy
„walczak” co to nogi nie odstawia. Zdaje się być ulepszoną, bo wszechstronniejszą, wersją kapitana VfL Wolfsburg Josue, z którym – prawdopodobnie – podejmie walkę o wyjazd na afrykański mundial.

Porto Alegre to jednak nie tylko Inter. Bo przecież niemal za miedzą rezyduje klub jedyny w swoim rodzaju, czyli Gremio. To stąd na podbój świata ruszyli m.in. Ronaldinho, Emerson, Carlos Eduardo czy Lucas. Dziś ich eksportowym talentem jest skrzydłowy Douglas Costa. Głośno było o nim w lecie, kiedy to jego agent negocjował z Manchesterem United. Angielska prasa porównywała go wówczas do Cristano Ronaldo. Z negocjacji nic nie wyszło, więc obrotny menadżer zwrócił się do Realu Madryt. W Hiszpanii najbardziej znanym Brazylijczykiem z Porto Alegre jest Ronaldinho, toteż „Marca” ochrzciła Douglasa Costę mianem jego następcy.
A Douglas ani do R10, ani do CR10 podobnym być się nie wydaje. Chociaż istotnie, zawodnik to błyskotliwy i przebojowy, z kapitalnym strzałem z lewej nogi. Drybluje znakomicie, rwie się do dwójkowych, trójkowych wymian podań... tyle, że po całym zamieszaniu z transferem do Europy piłkarz wyrósł na prawdziwego showmana, jak niegdyś „Foquinha” Kerlon.
W Gremio rok temu też mieli gracza, którego forma wręcz ekspolodowała. Był to wysoki na 191 cm defensywny pomocnik. Zwał się Wiliam Magrao i miał wszelkie predyspozycje aby zostać graczem międzynarodowej klasy. Niestety, od początku roku ten 22-letni zawodnik leczy kontuzję, a klub w jego miejsce znalazł nie mniej zdolnego 22-latka Adilsona, ostatnio zaś próbują Maylsona, którego trener Rogerio zabrał na mundial do Egiptu. Tak, chłopaki to na pewno zdolne, ale to jak zabierał futbolówkę rywalom William Magrao, jako żywo na myśl przywodziło grę Fernando Redondo. Naprawdę, nie bujam ani trochę!

...i zamiast złota też
W Minas Gerais jako rzekłem na początku tekstu, czasy złota i węgla dawno się już skończyły. Dziś złoty interes to współpraca z akademią piłkarską Cruzeiro Belo Horizonte. Świetnie zorganizowany ośrodek treningowy, a do tego wzorowo pracujący zespół skautów – oto tajemnica klubu zwanego „Raposa”.
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy z ich drużyn młodzieżowych do Europy wyjechali tacy zawodnicy jak: Marcelo Moreno (Szahtar Donieck, teraz Werder Brema), Guilherme (Dynamo Kijów, teraz CSKA Moskwa), Ramires (Benfica Lizbona) czy Charles (Lokomotiw Moskwa).
Dziś Cruzeiro nieco zmienili taktykę, ograniczają wprowadzanie do składu 18, 19-letnich graczy. Podobnych oporów nie ma jednak lokalny rywal – Atletico Mineiro, który przez ostatnie lata był jedynie ubogim krewnym Cruzeiro.
Dziś mają w składzie prawdziwą perłę, gracza zdolnego niesłychanie. Gracza, który ma wszelkie dane by w przyszłości grać w selecao. Renan Oliveira, bo o nim mowa, to zawodnik, który już podczas Brasileirao 2008 czarował świetną formą. W tym roku ma sporo kłopotów zdrowotnych, ale i tak potrafi w swoich rzadkich występach strzelać najważniejsze dla drużyny bramki. Siła charakteru to jego wielka broń. A jak powiedział legendarny napastnik Cruzeiro Tostao:
- Prawdziwych mężczyzn od chłopców rozróżniamy w finałach.


W stolicach karnawału też nie śpią
Oczywiście w Sao Paulo, Rio czy Kurytybie też zdolnej młodzieży nie brakuje. W pierwszym z wielkich miast kibice czekają na wejście do grona zawodowców 18-letniego pomocnika FC Sao Paulo Oscara. Za to w Kurytybie sporo pisze się o Renatinho, chociaż to nie gracze ofensywy a defensorzy z tego klubu robili ostatnio największa furorę (vide 23-letni Henrique odkupiony przez FC Barcelonę, a będący obecnie na wypożyczeniu do Racingu Santander).
Corinthias za to ma w składzie utalentowanego skrzydłowego Dentinho. Jeśli ten 20-latek wzmocni się fizycznie i popracuje nad wydolnością to i jemu duża kariera może być pisana. Podobnie jak i 19-letniemu Boquicie, który choć wydaje się zawodnikiem kompletnym, to w drużynie Mano Manezesa robi za „zapchajdziurę” dublując defensywnych pomocników, prawoskrzydłowego, rozgrywającego i kogo tam trener jeszcze ma do zastąpienia...
W Recife za to mają 20-latka Ciro, którym latem zachwycali się działacze Sportingu Lizbona. Zachwyty zachwytami, ale Sport Recife w tej atmosferze egzaltacji nie zapomniał, że jego młodociany zawodnik to prawdziwa przepustka do lepszej przyszłości klubu. 5 mln euro, które byli skłonni zapłacić działacze z Portugalii to zdecydowanie za mało za piłkarza, który równie dobrze operuje prawą co i lewą nogą, a w zależności od pomysłowości trenera może grać na skrzydle, rozegraniu czy w ataku.
Równie ciekawych zawodników mają w ofensywie Fluminense, gdzie brylują nastolatkowie Alan i Maicon. Moje serce szczególną miłością płonie do drugiego z napastników. Maicon ma bowiem wielkie serce do gry, a do tego biega z gracją i szybkością przez lata zarezerwowana dla futbolowego eleganta Thiery'ego Henry'ego.
No, i jest jeszcze 17-latek Neymar z Santosu. Chudy jak witka, kondycyjnie odstający od reszty kolegów, ale za to chłopiec połyka dystans do najlepszych w ekspresowym tempie. Już dziś kierownictwo Santosu twierdzi, że na nim i Paulo Henrique Limie zbuduje drużynę przyszłości.
A przyszłość brazylijskiej piłki wygląda dobrze. Ba, nawet po zdjęciu różowych okularów też zdaje się mieć barwy ulubione przez lalkę Barbie.

Bartłomiej Rabij (http://brasileirao.blox.pl)
 
 
Strona główna | O nas | Prasa | Piłka nożna | Moto GP | Inne dyscypliny | Sport | Fishing&Hunting | Gdzie nas szukać | Kontakt | Reklama
(C) 2010 SPORTKLUB: Telewizja i kanał sportowy. Sport w telewizji